W KRAJU FARAONÓW

Dziś na ogół uważa się, że cywilizacja Egiptu ukształtowała się o kilka stuleci później niż cywilizacja Mezopotamii. Tak czy ina­czej, obydwie były — według dzisiejszego stanu badań — naj­starszymi wysoko rozwiniętymi kulturami świata. O ilą jednak po wielkich budowlach Sumerów, Akadów, Asyryjczyków i Chal­dejczyków zachowały się zaledwie nikłe ślady, o tyle monumen­talne budowle egipskie w wielu przypadkach przetrwały do dziś w dość dobrym stanie. Stało się tak z przyczyn całkiem oczy­wistych. Podstawowym materiałem budowlanym ludów starożyt­nej Mezopotamii była suszona cegła mułowa — nietrwała, kru­sząca się i rozmywająca pod wpływem warunków atmosferycz­nych. Wylewy Tygrysu i Eufratu oraz częste obfite deszcze w porze zimowej walnie przyczyniały się do niszczenia tych „glinianych” murów, obsuwania się, zamieniania w gigantyczne sztuczne wzgórza.

FORTYFIKACJE NABUCHODONOZORA

Oprócz podwójnych zewnętrznych murów miejskich, ośmiu warownych bram, obwarowań pałaców, cytadeli oraz oblewają­cego mury zewnętrzne kanału, jeszcze jeden potężny mur (poje­dynczy) bronił Babilonu, a ściślej – Starego Miasta. Biegł on wzdłuż wschodniego brzegu Eufratu, przez całe miasto. Ponadto podwójne mury istniały jeszcze na przedpolach stolicy, broniąc rozległych przedmieść. Większość omówionych umocnień powstała za czasów Nabu­chodonozora II. Tylko niektóre wcześniejsze funkcjonowały za jego panowania i zostały włączone w nowy system warowny. Oczywiście, fortyfikacje Nabuchodonozora nie były pierwsze w dziejach Babilonu. Zostały jednak, po zburzeniu miasta przez Sanheriba, zbudowane prawie od fundamentów i rzeczywiście po raz pierwszy (a zarazem ostatni) w długiej historii sławnej stolicy na tak gigantyczną skalę.

NAJEŻONE BLANKAMI MURY I BASZTY

Wzdłuż drogi, jeszcze przed bramą, Wznosiły się najeżone blankami mury i baszty. Dotarcie tylko do bramy wymagało więc czołowego uderzenia przez to jedyne „gardło” pod gradem pocisków wyrzucanych z murów po obu stronach drogi. Sama brama — sklepiony tunel — biegła pod dwoma pierścieniami murów: niższym zewnętrznym i wyższym wewnętrznym, przy czym obydwa flankowane były przez masywne baszty. Wszystkie te elementy umocnień wjazdu łączyły się z ciągiem murów miejskich. Warowność Babilonu nie kończyła się jednak na opisanych umocnieniach. Od Bramy Isztar, już w obrębie miasta, na długim odcinku biegł jeszcze mur obronny (taki sam jak zewnętrzne, tylko pojedynczy) wzdłuż zachodniej strony Drogi Procesyjnej. 

SZEROKI GANEK

Ganek czy, jak kto woli, taras muru, na którym znajdowali się obrońcy — szeroki na- kilka metrów — umożliwiał swobodne poruszanie się i wymijanie żpłnierzy, sprawne i szybkie przerzu­canie ludzi i sprzętu na bardziej zagrożone odcinki umocnień. Wróg nie mógł przeszkodzić tym manewrom, gdyż na obydwu krawędziach, zewnętrznej i wewnętrznej, platformę osłaniał dwu­metrowej wysokości krenelaż. Grubość kreneli — około 50 cm — w zupełności wystarczała, nie były one bowiem, jako elementy najwyższe, narażone na burzące uderzenia taranów czy gwałtow­ny napór ciał ludzkich. W odstępach kilkunastometrowych obydwa pierścienie murów, wzmacniały masywne czworoboczne baszty— warowne wieże częściowo wtopione, a częściowo wysunięte przed lico muru i wyższe od niego.

SŁAWNE MURY

Pragnąc ustrzec w przyszłości stolicę od smutnego losu, otoczył ją mura­mi, których sława w starożytności dorównywała sławie Wieży Babel i tzw. Ogrodów Semiramidy. Nawet dziś większość badaczy podziela zdanie, że przy dobrze zorganizowanej obronie i zdeter­minowanej załodze miasto Nabuchodonozora było niemożliwe do zdobycia. I rzeczywiście, nie zostało ono zdobyte w toku walki. Wojska perskiego króla Cyrusa Wielkiego zajęły je w 539 r. p.n.e. bez szturmu, wpuszczone przez zdradzieckich kapłanów Marduka, podczas słynnej uczty Baltazara —; syna ostatniego władcy chal­dejskiego, Nabonida — któremu ojciec, przebywający w tym cza­sie gdzie indziej, powierzył opiekę nad stolicą.

ROZPAD IMPERIUM

Nie sposób było utrzymać w posłuszeństwie ludy na rozległym obszarze od gór Zagros po piaski Nubii. Brakowało wojsk, wykruszonych w ciąg­łych wyprawach, do zapełnienia licznych garnizonów. Gdy pod koniec VII w. p.n.e. Mezopotamię zaatakowali Scytowie, okazało się, że asyryjski kolos miał przysłowiowe gliniane nogi. Cała potęga imperium rozprysła się w kilku nieudanych bitwach. Najeźdźcy nie podbili wprawdzie obszaru, powrócili do swych północnych siedzib lub wtopili się w miejscową ludność, ale z okazji osłabienia Asyrii skorzystali jej dotychczasowi wasale — aramejscy Chaldejczycy znad Zatoki Perskiej. Około 625 r. p.n.e. ich wódz, namiestnik Babilonu z ramienia Asyrii, Nabopolassar, koronował się na władcę Babilonu, wskrzeszając świetność tego starożytnego miasta i państwa. 

ZDOLNOŚĆ DO SAMODZIELNEJ OBRONY

W ten sposób cytade­la — mieszcząca pałac królewski, świątynię i liczne pomieszcze­nia dla dworu oraz załogi — tworzyła warownię ściśle złączoną z umocnieniami miasta, a jednocześnie stanowiącą w całym ze­spole segment odrębny, zdolny do samodzielnej obrony (dzięki murom od wewnątrz miasta — zapewne także przed ewentual­nym atakiem zbuntowanego ludu). Kompleks architektoniczny pałacu i świątyni wznosił się wewnątrz cytadeli na jeszcze jednej wysokiej platformie, ku której prowadziła szeroka pochylnia dla pojazdów kołowych. Budowle tego kompleksu były również oto­czone osobnymi murami. Dwie bramy do cytadeli (od zachodniej i południowej strony) oraz bramę do zespołu pałacowo-świątynnego, podobnie jak wszystkie osiem bram w murach miejskich, flankowały potężne wieże. Ich narożniki zdobiły wspomniane już rzeźbione skrzydlate byki z ludzkimi głowami  odstraszające lamassu.

POZA LINIĄ MURÓW

Część tego obiektu wychodziła na zewnątrz, poza linię murów miejskich. Na linii muru północnego usytuowana została potężna cytadela, zajmująca obszar 10 ha, wzniesiona na sztucz­nie usypanej platformie, wyniesionej 14 m nad poziom miasta.Obliczono, że do usypania tego tarasu, przy wykorzystaniu pracy tysięcy niewolników, zużyto. 1 300 000 ma ziemi. Obwarowany nasyp cytadeli tworzył w przybliżeniu kształt litery „T”, której stopka wychodziła poza obręb murów miejskich, niczym potężny bastion, poprzeczna kreska przylegała natomiast od wewnątrz do fortyfikacji miejskich. Całą platformę-cytadelę otaczał masywny mur z blankami, z występującymi co kilkanaście metrów w rów­nych odstępach czworobocznymi basztami.

KOLEJNY BUDOWLANY WYNALAZEK

Żółw.Nazwa wzięła się zapewne od tego, że machina poruszała się, ze względu na swój ciężar, bardzo wolno. Tak przy­najmniej tłumaczył pochodzenie nazwy, w tysiąc lat później, rzymski architekt i teoretyk architektury Witruwiusz. Żółw to nic innego, jak opisana wcześniej ruchoma wieża oblężnicza, hu­lajgród, z tym tylko, że wewnątrz miał potężny taran — belkę zawieszoną na dwu linach lub łańcuchach. Przy zbliżeniu do bra­my żołnierze znajdujący się w żółwiu rozhuśtywali taran za po­mocą lin, wprawiając go w ruch wahadłowy. W przedniej ścia­nie żółwia znajdował się otwór, przez który wydostawał się roz­huśtany taran, uderzając w bramę. Niektóre tarany miały koniec zaostrzony, dzięki czemu mogły skruszyć niekiedy nawet mur, jeśli był on z kruchej cegły, mułowej.

NOWOASYRYJSKIE MIASTA- WAROWNIE

Mury obronne asyryjskich, a ściślej nowoasyryjskich miast-warowni i ich cytadel, często podwójne, tzn. dwoma równoległy­mi do siebie pierścieniami otaczające obszar miasta czy zespołu pałacowo-koszarowego, nawiązywały swą formą niewątpliwie do wcześniejszej architektury obronnej Akadów, Babilończyków, a nawet Sumerów. Wznoszone z cegły zwykle suszonej na słońcu,lecz często oblicowywane trwałą cegłą wypalaną, na podmurów­ce z kamieni, wysokie na kilkanaście metrów i na kilka metrów szerokie, wieńczone były nieco wysuniętą na zewnątrz partią muru — przedpiersiem. Górną część przedpiersia stanowiły blanki (zwane też k r e n e 1 a ż e m) — wystające ponad ganek muru, niekiedy na wysokość do 2 m, ceglane prostokątne zęby, rozmieszczone w równych odstępach na przemian z takimiż pro­stokątnymi prześwitami. (Zęby takie noszą nazwę k r e n e 1 i, prześwity zaś to merlony). Przez owe prześwity łucznicy wy­puszczali na oblegających pociski, chroniąc się po oddaniu strzału, przed pociskami wrogów, za murowanymi blankami.